Szampony CATZY Healing- przeciwłupieżowa kuracja


Z problemem łupieżu borykam się od kilku lat. Przypadłość ta dopada mnie średnio co 6-7 tygodni i jest spowodowana przyjmowaniem różnych leków, które wiadomo- na jedno działają, a na drugie szkodzą. Za każdym razem muszę wspomagać się szamponami leczniczymi.


Tak się złożyło, że w ostatnim czasie miałam przyjemność testować dwie wersje szamponów CATZY Healing

- wersja zielona- ziołowy szampon przeciwłupieżowy przeznaczony do włosów przetłuszczających się.
- wersja czerwona – szampon przeciwłupieżowy przeznaczony do każdego rodzaju włosów

Catzy Healing

Kilka słów od producenta:
Przeciwłupieżowy szampon Healing zawiera 1% pirytionianu  cynku, substancji o działaniu przeciwbakteryjnym i przeciwłupieżowym. Wersja zielona dodatkowo wzbogacona została ekstraktem z brzozy, rozmarynu, rumianku i pokrzywy.

Sposób użycia:
Przed użyciem należy wstrząsnąć. Niewielką ilość szamponu nakładamy na zmoczone włosy, masujemy do spienienia. Pozostawiamy na kilka minut, następnie dokładnie spłukujemy wodą. Czynność możemy powtórzyć.  Producent zaleca stosowanie szamponu codziennie, aż do uzyskania zadowalającego efektu kuracji.

Końcowa ocena  szamponów
Szampony mają postać kremowej konsystencji o zabarwieniu niebieskim.  Ich rozprowadzanie po skórze głowy jest bezproblemowe. Pienienie określiłabym raczej na średnie, ale nie duże. Zapach- tu miłe zaskoczenie- bardzo miły, przypomina mi migdały. Spłukiwanie szybkie i łatwe.  Catzy Healing


Co do skuteczności, oba działają dobrze, choć wersja zielona znacznie lepiej się u mnie sprawdziła. Zapewne jest to spowodowane faktem, że jest ona przeznaczona do włosów przetłuszczających się, tym samym dostosowana do potrzeb mojej skóry. Szampony mnie nie podrażniły, natomiast proponuję, by przy ich stosowaniu pamiętać dodatkowo o odżywce czy masce do włosów. W ten sposób unikniemy trudniejszego rozczesywania.
Catzy Healing


Szampony CATZY Healing dostępne są tylko i wyłącznie w aptekach- zarówno tych stacjonarnych, jak i on-line. Opakowanie 200 ml jest ważne 12 miesięcy od otworzenia, tak więc spokojnie zdążymy wykorzystać produkt w całości. Szampony zapakowane są w tekturowe pudełeczka, o bardzo ładnej szacie graficznej. Cena produktu jest bardzo przystępna, kształtuje się bowiem od 16,00 złotych wzwyż.

Jestem ciekawa czy macie problem z łupieżem i czy znacie szampony CATZY Healing?
Catzy Healing

Wielkanocny wianek- DIY

Wianek to piękna dekoracja, którą możemy ozdobić drzwi, okna, szafę, czy stół. Ta ozdoba kojarzy mi się przede wszystkim z Wielkanocą, jajkiem i zajączkiem.

Można pokusić się o kupno gotowego wianka, ale można również wykonać go samemu. To nie tylko fajna zabawa, ale radość z prostej, a jakże nietuzinkowej rzeczy.

Tym razem przedstawiam wam moją inspirację wianka wielkanocnego- jest łatwy i szybki w wykonaniu, ale za to posiada serce i duszę :-)

Czego będziemy potrzebować? Oto krótka lista:

Wianek styropianowy (jeśli takiego nie posiadamy pokazuję wam opcję wykonania go samemu)

Wstążki

Ozdoby

Pistolet do kleju na gorąco

Zabieramy się więc do pracy!

Wielkanocny wianek


KROK 1 :-)

Gotowy wianek styropianowy jest wygodny. Jeśli takiego jednak nie mamy, odrysowujemy kształt na grubszej tekturze (ja użyłam w tym celu pudełka) i wycinamy wzór.

Wielkanocny wianek


KROK2

By wianek z tektury był troszkę grubszy, owijam go gazetą i formuje. Zabezpieczam taśmą klejącą, by wszystko dobrze się trzymało.

Wielkanocny wianek


KROK3

Tak przygotowaną bazę owijam wstążką. Wstążkę podklejam od spodu dodatkowo klejem na gorąco.

Wielkanocny wianek


KROK 4

Tak wygląda wianek oklejony wstążką.

Wielkanocny wianek
Teraz pozostaje już tylko go udekorować według własnego pomysłu. Wszystkie dekoracje również podklejam klejem na gorąco. Proste prawda?

Wielkanocny wianek
Przy drugim wianuszku (tym ze styropianu) musiałam troszkę zmienić koncepcję, gdyż skończyła mi się wstążka. Pracę wykonałam więc w dwóch kolorach, ale w sumie chyba to na dobre wyszło :-) Udekorowałam :-)

Wielkanocny wianek
A tak wyszedł efekt końcowy : :-)

WERSJA 1:

Wielkanocny wianek

WERSJA 2:

Wielkanocny wianek
Oba wianuszki powiesiłam na moich oknach i powiem wam, że cieszą moje oczy :-) Bo to niby bardzo prosta rzecz, ale wykonana samemu, a takie najbardziej mnie cieszą. Mam nadzieję, że mój pomysł na wianek wielkanocny okaże się dla was inspiracją do wykonania własnej ozdoby. Jeśli dobrze poszukacie, wszystkie dekoracje znajdziecie w domu. Styropianowy wzór możemy zastąpić kartonowym, z jajek zrobimy wydmuszki, a  wstążka jakaś też się znajdzie (kolor tak naprawdę może być dowolny i łączony z innymi, tak jak ja to zrobiłam).

Uwolnijcie więc swój zmysł artystyczny i twórzcie!!! Powodzenia w pracy!!! :-)

Jak zadbać o naturalną płytkę paznokci przed i po manicure hybrydowym.


Lakiery hybrydowe to dobro, które zyskało sobie wielu zwolenników. Ich wybór na rynku obecnie jest ogromny- marki prześcigają się w kolorach, szacie graficznej i coraz lepszym składzie. Wszystko brzmi świetnie, ale ja zawsze miałam do hybryd bardzo racjonalne podejście. Dlaczego? Bo uważam, że to produkty, do których potrzeba podchodzić z głową i które nie pozostają obojętne dla naszej płytki paznokcia.


Ale od początku. Moja płytka paznokcia jest tłusta, a z tym wiążą się pewne utrudnienia. Na takiej powierzchni lakier hybrydowy trzyma się krócej, a jeśli nie mamy wprawy lubi się zapowietrzać. Wskazane jest, by przy takiej płytce używać primera kwasowego- osobiście nie przepadam za nim, bo zbyt mocno wytrawia mi płytkę, która później wygląda mało estetycznie. Co więcej, paznokcie moje stają się kruche, łamliwe i suche.

Jak więc zaradzić takiej sytuacji? Oto kilka moich wskazówek: :-)

  1. Po pierwsze- rób przerwy pomiędzy manicure hybrydowym. Daj trochę odpocząć swoim paznokciom. W moim przypadku to trochę trwa z reguły dwa, trzy tygodnie.

  2. Po drugie- jak już robisz manicure hybrydowy (czy to sama, czy w salonie) zwracaj uwagę, na jakich produktach jest on wykonywany. Podstawa to dobra baza (osobiście od kilku lat używam proteinowej z Indigo), ale także lakier nie jest bez znaczenia.

  3. Po trzecie - zastanów się, czy nie warto zastąpić primera kwasowego na bezkwasowy. Ten drugi zapewni mniejszą przyczepność do płytki, ale za to nie zniszczy tak paznokci. Wiadomo- takie coś za coś, wybierz sama, co ma dla ciebie większe znaczenie.

  4. Po czwarte- starannie zdejmuj hybrydę ( jeśli wykonujesz to sama). Poczekaj, aż aceton dobrze ją rozpuści, wtedy łatwiej schodzi. Staraj się nie rysować mocno paznokci łopatką czy patyczkiem. Uważaj także, by nie przepiłować niechcący paznokcia.

  5. Po piąte- po zdjęciu hybrydy zadbaj o skórki. W tym celu użyj olejku. Czynność nakładania produktu powtarzaj kilka razy, najlepiej przez kilka dni.

  6. Po szóste- dobra odżywka to podstawa. Ostatnim moim odkryciem jest Sophin- diamentowy utwardzacz, przeznaczony do paznokci cienkich i słabych (zdjęcie główne). U mnie sprawdza się bardzo dobrze. Przy jego pomocy wykonuje 7 dniową, a nawet 10 dniową kurację.

  7. Po siódme- pamiętaj także o kremie do rąk i paznokci 2 w 1. Taki produkt zapewni pielęgnacje nie tylko skórze, ale także płytce.

To podstawowe reguły, których trzymam się od wielu lat. Mam nadzieję, że moje rady się wam przydadzą. A może jeszcze coś dodacie od siebie???

Pielęgnacja paznokci
Copyright © Urodzianka.pl